Witajcie Kochani:)
Jako ,że dawno nic dla siebie nie robiłam , postanowiłam się trochę dopieścić ,a właściwie swoje domostwo i zrobiłam dla siebie trochę "staroci" :)
Zachciało mi się kolorku , ale takiego "starego" , no i stanęło na turkusie, ale chyba trochę za intensywny mi wyszedł.
Pomalowałam starą ramkę na zdjęcia , drewniany świecznik i pudełeczko na "słodkości"
W rameczkę oprawiłam swój hafcik próbny na jedwabiu
Postarzyłam paterę ceramiczną , była w kolorze gliny i ni jak do niczego mi nie pasowała. A kupiłam ją ze względu na róże:)
Jak już dopadłam tych swoich przydasi , to jeszcze zdobiłam sobie tablicę , a właściwie tabliczkę( wszyscy mają , mam i ja : D )
Kupiłam kiedyś jakąś tabliczkę z pabu czy jakieś knajpy , dodałam jej dekory drewniane i oto co wyszło
a tu zdjęcia z placu boju, bo oczywiście jak zawsze zapomniałam zrobić zdjęcia przed:)
Całe przetwarzanie nie obyłoby się bez mojego wnusia, który wpadł na chwilę do "warsztatu" i on też chce:)
No to zrobił obrazek dla mamy .Sam pomalował wybrał serwetkę , babcia wydarła motyw, dała pędzelek ( farbę rozprowadzał wałkiem) do kleju , przytrzymała serwetkę a reszty dokonała sam "artysta". Nie zrobiłam mu zdjęcia przy pracy , bo nie mogłam się nawet na sekundę oddalić .Groziło to pomieszaniem lakierów , farb i innych specyfików , które znajdowały się w zasięgu jego wzroku , a co gorsza rączek:)
Warstwę lakieru położył jedną , bo " już mu się nie chciało i to jest nudne" :)
A Wam jak jeszcze się nie znudziło , to podam przepis na roladę bezową , którą robię co roku w okresie malinowym. Właśnie dzisiaj robiłam, a robi się ją błyskawicznie i jest pyyyszna:)
Składniki:
4 białka
225 gram cukru
1 łyżeczka octu winnego
1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
serek mascarpone
maliny lub inne owoce ( jagody , borówki w sezonie truskawki)
Białka ubić na sztywno , dodawać partiami cukier dalej ubijając ( kilka minut) dodać mąkę ziemniaczaną i ocet , zamieszać kilka razy mikserem .
Blachę wyłożyć papierem do pieczenia i rozprowadzić naszą pianę. Włożyć do nagrzanego piekarnika 170 stopni , na 20-25 minut (zależy od piekarnika).
Bezę wyjmujemy razem z papierem , obracamy do góry nogami i wykładamy na wcześniej naszykowaną folię aluminiową posypaną cukrem pudrem. Delikatnie zwijamy roladkę i zostawiamy do ostygnięcia. W tym czasie serek mieszamy z cukrem pudrem ( 1 lub 2 łyżki) . Bez cukru też może być jeśli owoce są słodkie.
Jak już ostygła nasz rolada, delikatnie ją odwijamy i rozprowadzamy na niej cienką warstwą serek , na to kładziemy maliny zwijamy , posypujemy cukrem pudrem i władamy do lodówki . U mnie do lodówki trafiła tylko połowa , bo reszta została pożarta od ręki :)
No i mamy koniec wakacji:(
I to by było na tyle:)
Dziękuję Wam kochani za odwiedziny i pozdrawiam cieplutko:)
U mnie dzisiaj za oknem jesień brrrrr.
piątek, 31 sierpnia 2012
sobota, 11 sierpnia 2012
Serwetkowe decu
Witajcie kochani :)
Przez ostatnie dni machałam pędzlem:) Zebrało się trochę zamówień i przybyły nowe , więc przez ponad tydzień siedziałam w farbach i lakierach. Tak się złożyło , że akurat padło na motywy serwetkowe , a ja dawno już serwetek nie kleiłam i miałam obawy czy dam radę , zwłaszcza,że niektóre serwetki były tylko w jednym egzemplarzu. Jakoś wyszło , ale przekleństw przy każdej zmarszczce nie brakowało:)
Zdjęcia są nie bardzo , ale pogoda dzisiaj wredna .W domu nie mogę zrobić zdjęcia bez lampy , a na dworze też nie za wesoło.Co chwila ciemne chmury i wieje mocno.Dobrze , że chociaż nie padało:)
Aranżacji żadnych nie będzie , ot proste nie najlepszej jakości zdjęcia:
Na początek półeczka , która najbardziej mi się podoba ,chyba ze względu na serwetkę :), którą zresztą dostałam od Moniki .
Teraz szafeczki na klucze (szarości trochę na zdjęciach przekłamane)
wszystko jakoś się trafiło pobrudzone , obdrapane, co mnie akurat nie przeszkadza bo ja takie najbardziej lubię.
i jeszcze obrazki
Nie zanudziłam Was jeszcze ? no to lecimy dalej:)
Jest tam jeszcze ktoś ,bo na koniec będzie słodko:)
Wytrwałym , gratuluję:)
A tak w ogóle jetem zła , bo wyleciała mi dzisiaj plomba , a moja pani stomatolog nie odbiera telefonu ( wrrrrr) .Nawet nie chcę myśleć , że może ma urlop:(
Dziękuję Wszystkim , za miłe komentarze:)
Pozdrawiam Was Kochani serdecznie i cieplutko:)
Przez ostatnie dni machałam pędzlem:) Zebrało się trochę zamówień i przybyły nowe , więc przez ponad tydzień siedziałam w farbach i lakierach. Tak się złożyło , że akurat padło na motywy serwetkowe , a ja dawno już serwetek nie kleiłam i miałam obawy czy dam radę , zwłaszcza,że niektóre serwetki były tylko w jednym egzemplarzu. Jakoś wyszło , ale przekleństw przy każdej zmarszczce nie brakowało:)
Zdjęcia są nie bardzo , ale pogoda dzisiaj wredna .W domu nie mogę zrobić zdjęcia bez lampy , a na dworze też nie za wesoło.Co chwila ciemne chmury i wieje mocno.Dobrze , że chociaż nie padało:)
Aranżacji żadnych nie będzie , ot proste nie najlepszej jakości zdjęcia:
Na początek półeczka , która najbardziej mi się podoba ,chyba ze względu na serwetkę :), którą zresztą dostałam od Moniki .
Teraz szafeczki na klucze (szarości trochę na zdjęciach przekłamane)
wszystko jakoś się trafiło pobrudzone , obdrapane, co mnie akurat nie przeszkadza bo ja takie najbardziej lubię.
i jeszcze obrazki
Nie zanudziłam Was jeszcze ? no to lecimy dalej:)
Jest tam jeszcze ktoś ,bo na koniec będzie słodko:)
Wytrwałym , gratuluję:)
A tak w ogóle jetem zła , bo wyleciała mi dzisiaj plomba , a moja pani stomatolog nie odbiera telefonu ( wrrrrr) .Nawet nie chcę myśleć , że może ma urlop:(
Dziękuję Wszystkim , za miłe komentarze:)
Pozdrawiam Was Kochani serdecznie i cieplutko:)
środa, 1 sierpnia 2012
Mała pomocnica i obrazek
Witajcie Kochani:)
Chciałam się pochwalić moją pomocnicą ogródkową. Mówię Wam kochana jest tam myszka, , podleje kwiatki , chwasty powyrywa , szkoda tylko że do uchwytu kosiarki nie sięga , bo trawę pewnie też by skosiła.Chyba wredna jestem , od takiej małej myszki tyle wymagać , zamiast wdzięczna jej być za pomoc:)
Pokażę Wam jeszcze obrazek , który stworzyłam dzisiaj ,jeszcze gorący jest : )
Do zrobienia takiego obrazka potrzebujemy
- plastikowej ramki (może być inna, ja miałam plastikową:))
- gipsowego aniołka
- resztek koronek, ufarbowanych w herbacie
- kawałki , lnu, surówki lub bawełny , które to też wrzucamy do herbaty
- tekturkę , klej , nici , igłę
- oraz inne przydasie , typu zawieszki , koraliki guziki
- acha i troszkę farby , białej lub kremowej
Ramkę malujemy farbą , po krótkiej chwili( nie całkiem wyschniętą ) przecieramy wilgotną szmatką.
Tekturkę tniemy na wymiar, obciągamy płótnem, mocujemy do ramki i naklejamy (lub doszywamy ) na nasz obrazek to co nam w duszy gra:)Czyli , serducha , kwiatki , koronki itp.
Uciekam dokończyć obiad:)
Dziękuję za miłe komentarze :D
Pozdrawiam Was kochani serdecznie i do następnego razu:)
Chciałam się pochwalić moją pomocnicą ogródkową. Mówię Wam kochana jest tam myszka, , podleje kwiatki , chwasty powyrywa , szkoda tylko że do uchwytu kosiarki nie sięga , bo trawę pewnie też by skosiła.Chyba wredna jestem , od takiej małej myszki tyle wymagać , zamiast wdzięczna jej być za pomoc:)
Pokażę Wam jeszcze obrazek , który stworzyłam dzisiaj ,jeszcze gorący jest : )
Do zrobienia takiego obrazka potrzebujemy
- plastikowej ramki (może być inna, ja miałam plastikową:))
- gipsowego aniołka
- resztek koronek, ufarbowanych w herbacie
- kawałki , lnu, surówki lub bawełny , które to też wrzucamy do herbaty
- tekturkę , klej , nici , igłę
- oraz inne przydasie , typu zawieszki , koraliki guziki
- acha i troszkę farby , białej lub kremowej
Ramkę malujemy farbą , po krótkiej chwili( nie całkiem wyschniętą ) przecieramy wilgotną szmatką.
Tekturkę tniemy na wymiar, obciągamy płótnem, mocujemy do ramki i naklejamy (lub doszywamy ) na nasz obrazek to co nam w duszy gra:)Czyli , serducha , kwiatki , koronki itp.
Dziękuję za miłe komentarze :D
Pozdrawiam Was kochani serdecznie i do następnego razu:)
niedziela, 29 lipca 2012
Kot i pewna nieznajoma..
Witajcie kochani:)
No i mamy wakacje na półmetku.Lipiec już prawie zleciał, nie wiadomo kiedy. Teraz już z górki będzie:(
Przez cały lipiec właściwie nic konkretnego nie zrobiłam.Coś tam wyjęłam, zaczęłam , ale nie skończyłam , złapałam następne i też nie skończyłam. Jakiś pomysł mi zakwitł, ale nie chciało mi się wyciągać wszystkiego do jego zrealizowania.. Tak , że przebąblowałam prawie cały miesiąc.Ale przeczytałam za to kilka ciekawych książek i zrobiłam solidniejszy porządek w ogródku.
Wczoraj już jednak zaczęło mnie nosić robótkowo, to i zasiadłam do maszyny z zamiarem uszycia nowych poszewek na salonowe poduchy .Ale podczas przeglądania tkanin okazało się ,że nici z poduszek , bo to co wymyśliłam nijak się ma do moich materiałów. No to uszyłam kota:)
Mój wnusio , zaraz po wszelkich pojazdach przepada za zwierzątkami , a zwłaszcza za kotkami. Żywego kotka w domu raczej nie będziemy mieć , więc babcia mu uszyła takiego do przytulania przed spaniem:)
Koniecznie z kieszonką , żeby się autka zmieściły, które akurat też zasypiają:)
Igorek jeszcze go nie widział, bo szczęściarz baluje nad morzem:). Mam nadzieję , że mu się spodoba.Ostatnio łaskawszym okiem spogląda na moje wytwory , więc może akurat :)
Póznym popołudniem wyległam do ogródka i wtedy to nawiedziła mnie pewna nieznajoma. Powiedziała , że nie ma się gdzie opalać , więc skorzysta z mojej gościnności.Trochę się zdziwiłam, ale cóż , zaprosiłam ją do siebie:)
Pani Bronia , kobietka słusznej postury ,ale bez kompleksów( nawet cellulit swój lubi) przybyła z własnym kocykiem i prowiantem
Miła pani Bronia poopalała się chwilę
i stwierdziła, że jest za gorąco i ona chętnie by zażyła kąpieli w basenie
Niestety ,, ja basenu nie posiadam , a wnusiowy basen akurat jest zwinięty.
Pani Bronia z lekka obrażona , poszła dalej się opalać .Tym razem na mój ręcznik, bo stwierdziła, że w białym jest jej bardziej do twarzy.Może i tak:)
Ale za długo nie wytrzymała na tym słońcu, czemu akurat się nie dziwię, bo gorąco było wściekle.
Bronka zwinęła swoje manele , podziękowała za gościnność i odeszła ( dokąd? , nie wiem):)
Ja też uciekam, bo za chwilę przyjedzie mój wnusio z wczasów:)
Dziękuję Wszystkim odwiedzającym mnie:) Bardzo dziękuję za komentarze:)
Pozdrawiam serdecznie Was kochani :)
No i mamy wakacje na półmetku.Lipiec już prawie zleciał, nie wiadomo kiedy. Teraz już z górki będzie:(
Przez cały lipiec właściwie nic konkretnego nie zrobiłam.Coś tam wyjęłam, zaczęłam , ale nie skończyłam , złapałam następne i też nie skończyłam. Jakiś pomysł mi zakwitł, ale nie chciało mi się wyciągać wszystkiego do jego zrealizowania.. Tak , że przebąblowałam prawie cały miesiąc.Ale przeczytałam za to kilka ciekawych książek i zrobiłam solidniejszy porządek w ogródku.
Wczoraj już jednak zaczęło mnie nosić robótkowo, to i zasiadłam do maszyny z zamiarem uszycia nowych poszewek na salonowe poduchy .Ale podczas przeglądania tkanin okazało się ,że nici z poduszek , bo to co wymyśliłam nijak się ma do moich materiałów. No to uszyłam kota:)
Mój wnusio , zaraz po wszelkich pojazdach przepada za zwierzątkami , a zwłaszcza za kotkami. Żywego kotka w domu raczej nie będziemy mieć , więc babcia mu uszyła takiego do przytulania przed spaniem:)
Koniecznie z kieszonką , żeby się autka zmieściły, które akurat też zasypiają:)
Igorek jeszcze go nie widział, bo szczęściarz baluje nad morzem:). Mam nadzieję , że mu się spodoba.Ostatnio łaskawszym okiem spogląda na moje wytwory , więc może akurat :)
Póznym popołudniem wyległam do ogródka i wtedy to nawiedziła mnie pewna nieznajoma. Powiedziała , że nie ma się gdzie opalać , więc skorzysta z mojej gościnności.Trochę się zdziwiłam, ale cóż , zaprosiłam ją do siebie:)
Pani Bronia , kobietka słusznej postury ,ale bez kompleksów( nawet cellulit swój lubi) przybyła z własnym kocykiem i prowiantem
Miła pani Bronia poopalała się chwilę
i stwierdziła, że jest za gorąco i ona chętnie by zażyła kąpieli w basenie
Niestety ,, ja basenu nie posiadam , a wnusiowy basen akurat jest zwinięty.
Pani Bronia z lekka obrażona , poszła dalej się opalać .Tym razem na mój ręcznik, bo stwierdziła, że w białym jest jej bardziej do twarzy.Może i tak:)
Ale za długo nie wytrzymała na tym słońcu, czemu akurat się nie dziwię, bo gorąco było wściekle.
Bronka zwinęła swoje manele , podziękowała za gościnność i odeszła ( dokąd? , nie wiem):)
Ja też uciekam, bo za chwilę przyjedzie mój wnusio z wczasów:)
Dziękuję Wszystkim odwiedzającym mnie:) Bardzo dziękuję za komentarze:)
Pozdrawiam serdecznie Was kochani :)
czwartek, 5 lipca 2012
Lepsze chwile:))
Witam kochani i serdecznie dziękuję za słowa wsparcia i trzymanie kciuków. Pomogło:)
Sonia czuje się lepiej, zaczęła troszkę podjadać , no i wychodzi z domu:),Teraz już zastrzyki dostaje co dwa dni i wydać ewidentną poprawę., chociaż ropa jeszcze jest. Kamień z serca mi spadł taki wielki , że chyba w okolicy dało się odczuć trzęsienie ziemi.
Teraz leży sobie w cieniu na chłodnym ? piasku:)
Pochwalę się teraz jaki wspaniały prezent dostałam od EWY:)
Jakiś czas temu zachwyciłam się magnesem wspomagającym proste szycie na maszynie jaki pokazała Ewa na swoim blogu.Ewcia , dobra duszyczka przysłała mi takie cudeńko w prezencie:)
zapakowane w cudne etui , które sama uszyła:)
Dziękuję Ci Ewciu z całego serca:)
Koniecznie zajrzyjcie na bloga Ewy. Ewa szyje śliczne patchworkowe torby, kosmetyczki , podkładki i inne cudeńka.
Oczywiście musiałam sprawdzić działanie magnesu ( jest rewelacyjny) i uszyłam torebę
a do niej organizer,bo jak wiadomo damska torebka musi pomieścić niezliczona ilość różnych potrzebnych rzeczy:).I mimo dwóch kieszeni w torebce , cała reszta jest luzem , a nie ma nic bardziej wkurzającego niż szukanie potrzebnych natychmiast chusteczek czy telefonu lub długopisu.
Organizer podpatrzyłam gdzieś w sieci.
Na koniec mój świeżo rozkwitnięty amarylis
A i jeszcze troszkę humoru. Mój czteroletni wnusio jakiś czas powtarzał, że jak będzie duży , to zostanie "skrażakiem" a ostatnio powiedział , że będzie "karetkarzem":D
Oczywiście, nie muszę nikomu tłumaczyć kto to jest karetkarz:))
Dziękuję za miłe komentarze i pozdrawiam Was Kochani serdecznie:)
Piękne mamy lato, prawda? :)
Sonia czuje się lepiej, zaczęła troszkę podjadać , no i wychodzi z domu:),Teraz już zastrzyki dostaje co dwa dni i wydać ewidentną poprawę., chociaż ropa jeszcze jest. Kamień z serca mi spadł taki wielki , że chyba w okolicy dało się odczuć trzęsienie ziemi.
Teraz leży sobie w cieniu na chłodnym ? piasku:)
Pochwalę się teraz jaki wspaniały prezent dostałam od EWY:)
Jakiś czas temu zachwyciłam się magnesem wspomagającym proste szycie na maszynie jaki pokazała Ewa na swoim blogu.Ewcia , dobra duszyczka przysłała mi takie cudeńko w prezencie:)
zapakowane w cudne etui , które sama uszyła:)
Dziękuję Ci Ewciu z całego serca:)
Koniecznie zajrzyjcie na bloga Ewy. Ewa szyje śliczne patchworkowe torby, kosmetyczki , podkładki i inne cudeńka.
Oczywiście musiałam sprawdzić działanie magnesu ( jest rewelacyjny) i uszyłam torebę
a do niej organizer,bo jak wiadomo damska torebka musi pomieścić niezliczona ilość różnych potrzebnych rzeczy:).I mimo dwóch kieszeni w torebce , cała reszta jest luzem , a nie ma nic bardziej wkurzającego niż szukanie potrzebnych natychmiast chusteczek czy telefonu lub długopisu.
Organizer podpatrzyłam gdzieś w sieci.
Na koniec mój świeżo rozkwitnięty amarylis
A i jeszcze troszkę humoru. Mój czteroletni wnusio jakiś czas powtarzał, że jak będzie duży , to zostanie "skrażakiem" a ostatnio powiedział , że będzie "karetkarzem":D
Oczywiście, nie muszę nikomu tłumaczyć kto to jest karetkarz:))
Dziękuję za miłe komentarze i pozdrawiam Was Kochani serdecznie:)
Piękne mamy lato, prawda? :)
czwartek, 28 czerwca 2012
Gorsze chwile
Witam
U mnie znów nastały te gorsze chwile:(
Moja sunia jest bardzo chora, mimo sterylizacji dostała ropnego zapalenia narządów rodnych. Podobno to zdarza się bardzo rzadko , ale jednak się zdarza. Na razie dajemy jej codziennie zastrzyki ( antybiotyk).
Już rok temu Sonia miała taki poziom leukocytów , który wskazywał na białaczkę. Ale przez rok te leukocyty się wahały , a zachowanie Sonii nie wskazywało na chorobę.Teraz bardzo schudła i jest smutna:(.
Mam nadzieję , że to nie białaczka jednak , ale to zapalenie i antybiotyki poradzą sobie.Jest nadzieja , bo zaczęła troszkę jeść:)
W ciągu ostatnich trzech lat odeszły od nas na drugą stronę tęczy nasze trzy ( z czterech ) psiaków i wszystkie w porze letniej. Bardzo się boję , żeby .....Wierzę , że jednak nasz Pikuś się nie podda i wszystko będzie dobrze.
Leżak , który pokazywałam w poprzednim poście jest już po "renowacji", przy okazji odnowiłam stary stolik , ale muszę go sfotografować.
Jeśli ktoś ma ochotę , proszę poczęstować się drożdżówką z domowym budyniem ( przepis pochodzi z blogu "Moje wypieki".Upiekłam , ale ja jakoś nie mam apetytu.
Dziękuję wszystkim odwiedzającym mojego bloga:)
Pozdrawiam Was Kochani i życzę miłego weekendu, podobno ma być piękny, upalny początek wakacji:)
U mnie znów nastały te gorsze chwile:(
Moja sunia jest bardzo chora, mimo sterylizacji dostała ropnego zapalenia narządów rodnych. Podobno to zdarza się bardzo rzadko , ale jednak się zdarza. Na razie dajemy jej codziennie zastrzyki ( antybiotyk).
Już rok temu Sonia miała taki poziom leukocytów , który wskazywał na białaczkę. Ale przez rok te leukocyty się wahały , a zachowanie Sonii nie wskazywało na chorobę.Teraz bardzo schudła i jest smutna:(.
Mam nadzieję , że to nie białaczka jednak , ale to zapalenie i antybiotyki poradzą sobie.Jest nadzieja , bo zaczęła troszkę jeść:)
W ciągu ostatnich trzech lat odeszły od nas na drugą stronę tęczy nasze trzy ( z czterech ) psiaków i wszystkie w porze letniej. Bardzo się boję , żeby .....Wierzę , że jednak nasz Pikuś się nie podda i wszystko będzie dobrze.
Leżak , który pokazywałam w poprzednim poście jest już po "renowacji", przy okazji odnowiłam stary stolik , ale muszę go sfotografować.
Uszyłam sobie organizator,( bardzo przydatny osobie nie zorganizowanej takiej jak ja:)) z poszewki trafionej w SH:)
Dziękuję wszystkim odwiedzającym mojego bloga:)
Pozdrawiam Was Kochani i życzę miłego weekendu, podobno ma być piękny, upalny początek wakacji:)
wtorek, 12 czerwca 2012
Co u mnie słychać
Witam:)
Co u mnie słychać?
Czas biegnie o wiele za szybko, bywają lepsze i gorsze chwile a nawet te nijakie.
Ale ja nie cierpię narzekać, więc będzie o tych lepszych:) Zbieg na łokciu nie był taki straszny ( Maju , byłam dzielna jak partyzant:))), już szwy ściągnięte , czyli goiło się jak na przysłowiowym psie:) W jeden dzień z "długiego weekendu " ( mój był krótki) byłam u kuzynki na działce na jeziorem :
Uszyłam tarasową ozdóbkę, którą to chyba przeniosę na drzwi i zamiast wianka powieszę, bo taras mam od południowo_zachodniej strony to słońce i zacinający deszcz zniszczą bardzo szybko "mój domek"
A to jeszcze nie wszystkie przyjemności jakie ostatnio miałam.Udało mi się wyrwać do SH i trafiłam na takie cudeńka i to każde za 3 zł:)
Obrus jeszcze nie uprasowany , ale musiałam przymierzyć:)
a na gratach trafiłam taki cudny leżak.Szlifierka już czeka i materiał na nowe poszycie też:)
Na koniec mój pomocnik kuchenny( i nie tylko) i to są najprzyjemniej spędzane chwile:) No może doprowadzanie kuchni do stanu używalności jest już mniej przyjemne:))
Dziękuję Wszystkim za odwiedziny i miłe komentarze:)
Miłych dni Wam życzę:)
Co u mnie słychać?
Czas biegnie o wiele za szybko, bywają lepsze i gorsze chwile a nawet te nijakie.
Ale ja nie cierpię narzekać, więc będzie o tych lepszych:) Zbieg na łokciu nie był taki straszny ( Maju , byłam dzielna jak partyzant:))), już szwy ściągnięte , czyli goiło się jak na przysłowiowym psie:) W jeden dzień z "długiego weekendu " ( mój był krótki) byłam u kuzynki na działce na jeziorem :
Uszyłam tarasową ozdóbkę, którą to chyba przeniosę na drzwi i zamiast wianka powieszę, bo taras mam od południowo_zachodniej strony to słońce i zacinający deszcz zniszczą bardzo szybko "mój domek"
A to jeszcze nie wszystkie przyjemności jakie ostatnio miałam.Udało mi się wyrwać do SH i trafiłam na takie cudeńka i to każde za 3 zł:)
Obrus jeszcze nie uprasowany , ale musiałam przymierzyć:)
a na gratach trafiłam taki cudny leżak.Szlifierka już czeka i materiał na nowe poszycie też:)
Na koniec mój pomocnik kuchenny( i nie tylko) i to są najprzyjemniej spędzane chwile:) No może doprowadzanie kuchni do stanu używalności jest już mniej przyjemne:))
Dziękuję Wszystkim za odwiedziny i miłe komentarze:)
Miłych dni Wam życzę:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
