środa, 1 sierpnia 2012

Mała pomocnica i obrazek

Witajcie Kochani:)
Chciałam się pochwalić moją pomocnicą ogródkową. Mówię Wam kochana jest tam myszka, , podleje kwiatki , chwasty powyrywa , szkoda tylko że do uchwytu kosiarki nie sięga , bo trawę pewnie też by skosiła.Chyba wredna jestem , od takiej małej myszki tyle wymagać , zamiast wdzięczna jej być za pomoc:)
Pokażę Wam jeszcze obrazek , który stworzyłam dzisiaj ,jeszcze gorący jest : )
Do zrobienia takiego obrazka potrzebujemy
- plastikowej ramki (może być inna, ja miałam plastikową:))
- gipsowego aniołka
- resztek koronek, ufarbowanych w herbacie
- kawałki , lnu, surówki lub bawełny , które to też wrzucamy do herbaty
- tekturkę , klej , nici , igłę
- oraz inne przydasie , typu zawieszki , koraliki guziki
- acha i troszkę farby , białej lub kremowej
Ramkę malujemy farbą , po krótkiej chwili( nie całkiem wyschniętą ) przecieramy wilgotną szmatką.
Tekturkę tniemy na wymiar, obciągamy płótnem, mocujemy do ramki i naklejamy (lub doszywamy  ) na nasz obrazek to co nam w duszy gra:)Czyli , serducha , kwiatki , koronki itp.

Uciekam dokończyć obiad:)
Dziękuję za miłe komentarze :D
Pozdrawiam Was kochani serdecznie i do następnego razu:)


niedziela, 29 lipca 2012

Kot i pewna nieznajoma..

Witajcie kochani:)
No i mamy wakacje na półmetku.Lipiec już prawie zleciał, nie wiadomo kiedy. Teraz już z górki będzie:(
Przez cały lipiec właściwie nic konkretnego nie zrobiłam.Coś tam wyjęłam, zaczęłam , ale nie skończyłam , złapałam następne i też nie skończyłam. Jakiś pomysł mi zakwitł, ale nie chciało mi się wyciągać wszystkiego do jego zrealizowania.. Tak , że przebąblowałam prawie cały miesiąc.Ale przeczytałam za to kilka ciekawych książek i zrobiłam solidniejszy porządek w ogródku.
Wczoraj  już jednak zaczęło mnie nosić robótkowo, to i zasiadłam do maszyny z zamiarem uszycia nowych poszewek na salonowe poduchy .Ale podczas przeglądania tkanin okazało się ,że nici z poduszek , bo to co wymyśliłam nijak się ma do moich materiałów. No to uszyłam kota:)
Mój wnusio , zaraz po wszelkich pojazdach przepada za zwierzątkami , a zwłaszcza za kotkami. Żywego kotka w domu raczej nie będziemy mieć , więc babcia mu uszyła takiego do przytulania przed spaniem:)
Koniecznie z kieszonką , żeby się autka zmieściły, które akurat też zasypiają:)
Igorek jeszcze go nie widział, bo szczęściarz baluje nad morzem:). Mam nadzieję , że mu się spodoba.Ostatnio łaskawszym okiem spogląda na moje wytwory , więc może akurat :)

Póznym popołudniem wyległam do ogródka i wtedy to nawiedziła mnie pewna nieznajoma. Powiedziała , że nie ma się gdzie opalać , więc skorzysta z mojej gościnności.Trochę się zdziwiłam, ale cóż , zaprosiłam ją do siebie:)
Pani Bronia , kobietka słusznej postury ,ale bez kompleksów( nawet cellulit swój lubi) przybyła z własnym kocykiem i prowiantem
Miła pani Bronia poopalała się chwilę
i stwierdziła, że jest za gorąco i ona chętnie by zażyła kąpieli w basenie
Niestety ,, ja basenu nie posiadam , a wnusiowy basen akurat jest zwinięty.
Pani Bronia z lekka obrażona , poszła dalej się opalać .Tym razem na mój ręcznik, bo stwierdziła, że w białym jest jej bardziej do twarzy.Może i tak:)
Ale za długo nie wytrzymała na tym słońcu, czemu akurat się nie dziwię, bo gorąco było wściekle.
Bronka zwinęła swoje manele , podziękowała za gościnność i odeszła ( dokąd? , nie wiem):)
Ja też uciekam, bo za chwilę przyjedzie mój wnusio z wczasów:)
Dziękuję Wszystkim odwiedzającym mnie:) Bardzo dziękuję za komentarze:)
Pozdrawiam serdecznie Was kochani :)






czwartek, 5 lipca 2012

Lepsze chwile:))

Witam kochani i serdecznie dziękuję za słowa wsparcia i trzymanie kciuków. Pomogło:)
Sonia czuje się lepiej, zaczęła troszkę podjadać , no i wychodzi z domu:),Teraz już zastrzyki dostaje co dwa dni i wydać ewidentną poprawę., chociaż ropa jeszcze jest. Kamień z serca mi spadł taki wielki , że chyba w okolicy dało się odczuć trzęsienie ziemi.
Teraz leży sobie w cieniu na chłodnym ? piasku:)
Pochwalę się teraz jaki wspaniały prezent dostałam od EWY:)
Jakiś czas temu zachwyciłam się magnesem wspomagającym proste szycie na maszynie jaki pokazała Ewa na swoim blogu.Ewcia , dobra duszyczka przysłała mi takie cudeńko w prezencie:)

zapakowane w cudne etui , które sama uszyła:)
Dziękuję Ci Ewciu z całego serca:)
Koniecznie zajrzyjcie na bloga Ewy. Ewa szyje śliczne patchworkowe torby, kosmetyczki , podkładki i inne cudeńka.
Oczywiście musiałam sprawdzić działanie magnesu ( jest rewelacyjny) i uszyłam torebę
a do niej organizer,bo jak wiadomo damska torebka musi pomieścić niezliczona ilość różnych potrzebnych rzeczy:).I mimo dwóch kieszeni w torebce , cała reszta jest luzem , a nie ma nic bardziej wkurzającego niż szukanie potrzebnych natychmiast chusteczek czy telefonu lub długopisu.
Organizer podpatrzyłam gdzieś w sieci.
Na koniec mój świeżo rozkwitnięty amarylis
A i jeszcze troszkę humoru. Mój czteroletni wnusio jakiś czas powtarzał, że jak będzie duży , to zostanie "skrażakiem" a ostatnio powiedział , że będzie "karetkarzem":D
Oczywiście, nie muszę nikomu tłumaczyć kto to jest karetkarz:))
Dziękuję za miłe komentarze i pozdrawiam Was Kochani serdecznie:)
Piękne mamy lato, prawda? :)




czwartek, 28 czerwca 2012

Gorsze chwile

Witam
U mnie znów nastały te gorsze chwile:(
Moja sunia jest bardzo chora, mimo sterylizacji dostała ropnego zapalenia narządów rodnych. Podobno to zdarza się bardzo rzadko , ale jednak się zdarza. Na razie dajemy jej codziennie zastrzyki ( antybiotyk).
Już rok temu Sonia miała taki poziom leukocytów , który wskazywał na białaczkę. Ale przez rok te leukocyty się wahały , a zachowanie Sonii nie wskazywało na chorobę.Teraz bardzo schudła i jest smutna:(.
Mam nadzieję , że to nie białaczka jednak , ale to zapalenie i antybiotyki poradzą sobie.Jest nadzieja , bo zaczęła troszkę jeść:)
W ciągu ostatnich trzech lat odeszły od nas na drugą stronę tęczy nasze trzy ( z czterech ) psiaków i wszystkie w porze letniej. Bardzo się boję , żeby .....Wierzę , że jednak nasz Pikuś się nie podda i wszystko będzie dobrze.
Leżak , który pokazywałam w poprzednim poście jest już po "renowacji", przy okazji odnowiłam stary stolik , ale muszę go sfotografować.




Uszyłam sobie organizator,( bardzo przydatny osobie nie zorganizowanej takiej jak ja:)) z poszewki trafionej w SH:)



Jeśli ktoś ma ochotę , proszę poczęstować się drożdżówką z domowym budyniem ( przepis pochodzi z blogu "Moje wypieki".Upiekłam , ale ja jakoś nie mam apetytu.
Dziękuję wszystkim odwiedzającym mojego bloga:)
Pozdrawiam Was Kochani i życzę miłego weekendu, podobno ma być piękny,  upalny początek wakacji:)

wtorek, 12 czerwca 2012

Co u mnie słychać

Witam:)
Co u mnie słychać?
Czas biegnie o wiele za szybko, bywają lepsze i gorsze chwile a nawet te nijakie.
Ale ja nie cierpię narzekać, więc będzie o tych lepszych:) Zbieg na łokciu nie był taki straszny ( Maju , byłam dzielna jak partyzant:))), już szwy ściągnięte , czyli goiło się jak na przysłowiowym psie:) W jeden dzień z "długiego weekendu " ( mój był krótki) byłam u kuzynki na działce na jeziorem :
Uszyłam tarasową ozdóbkę, którą to chyba przeniosę na drzwi i zamiast wianka powieszę, bo taras mam od południowo_zachodniej strony to słońce i zacinający deszcz zniszczą bardzo szybko "mój domek"
A to jeszcze nie wszystkie przyjemności jakie ostatnio miałam.Udało mi się wyrwać do SH i trafiłam na takie cudeńka i to każde za 3 zł:)
Obrus jeszcze nie uprasowany , ale musiałam przymierzyć:)
a na gratach trafiłam taki cudny leżak.Szlifierka już czeka i materiał na nowe poszycie też:)
Na koniec mój pomocnik kuchenny( i nie tylko) i to są najprzyjemniej spędzane chwile:) No może doprowadzanie kuchni do stanu używalności jest już mniej przyjemne:))
Dziękuję Wszystkim za odwiedziny i miłe komentarze:)
Miłych dni Wam życzę:)



poniedziałek, 28 maja 2012

aniołki

Witam:)
Jak ostatnio wspominałam dostałam zamówienie na aniołki, musiałam sobie przypomnieć jak się je szyje, bo już daaawno nie szyłam lalek.Trochę się po wkurzałam przy szyciu piżamek , ale i tak zabawa była fajna:)
Przy okazji powstał igielnik na własne potrzeby. Mam igielnik, ale mały i ciągle go szukałam pod skrawkami materiałów.Uszyłam wiec sobie duży (średnica18cm)podpatrzony na youtube.ten już mi nie znika w najmniej odpowiednim momencie:)
i na koniec mój wnusio, który od zawsze uwielbia obiektyw i to z obydwu stron:) Tak pozował do zdjęć na komunii swojego kuzyna:)










Jeszcze tylko jeden aniołek został mi do uszycia i chowam maszynę , bo muszę przeprosić się z farbami.
Czekają na mnie trzy szafeczki na klucze. Poza tym w piątek idę na usunięcie włókniaka na łokciu i ciekawa jestem czy moja ręka będzie od razu funkcjonowała normalnie.
Dziękuję Wszystkim moim komentatorkom , za tyle miłych słów:)
Pozdrawiam Was serdecznie i do następnego razu:)
Uciekam prasować bleeee.

czwartek, 10 maja 2012

Krótka doba

Witam:)
Ostatnio coraz częściej mam wrażenie , że wraz z upływem lat zaczyna się kurczyć doba.
Mimo to iż dni są coraz dłuższe ja czuję , że dzieje się inaczej.
Długi weekend , który nota bene miałam bardzo pracowity ,minął mi nie wiadomo kiedy.
A i teraz dni biegną jak szalone. W sklepie miałam remont, więc byłam malarzem , nie żebym tego nie lubiła tylko sił jakoś coraz mniej.Ale tak już mam , że nigdy żadnemu malarzowi nie dałam zarobić:) W dalszym ciągu lubię malować ściany(sufity niekoniecznie:))
Posiedziałam trochę przy maszynie do szycia.Moim koleżankom spodobała się torba , którą ostatnio uszyłam i też sobie podobne zażyczyły, tylko dwie miały być trochę większe.
Przy okazji powstało kilka kosmetyczek
Tutka na tę pomarańczową kosmetyczkę z kokardą znalazłam na tym blogu.
W następnym poście będą pewnie aniołki, bo zamówienia już "proszą" się realizację.
Dobrze ,że chociaż do prac ogródkowych mam pomocnika,na razie jest na etapie podlewania, ale może kiedyś i taczką pośmiga:)
Dziękuję Wszystkim , którzy odwiedzają mojego bloga:)
Wieczorkiem pobuszuję po Waszych bloga , bo widzę , że u Was się dzieje.......:)
Wszystkiego dobrego kochani i do następnego wpisu:)