niedziela, 6 czerwca 2010

Nalewka z zielonych szyszek

Naleweczka jest pyszna , a jaki ma aromat :)
Robiłam ją pierwszy raz w zeszłym roku i zrobiłam jak się okazało stanowczo za mało, tylko tyle co na lekarstwo. W sumie to miała służyć jako lekarstwo, ale bardziej posłużyła jako środek zapobiegawczy chorobie:), Ale sprawdziła się rewelacyjnie.
Przepis na ową naleweczkę dostał mój mąż od pewnego pana leśniczego , który zapewniał , że nalewka ma cudowne właściwości zapobiegawcze chorobie jak i lecznicze.Facet jak dąb, podobno zdrowy jak rydz , opowiadał ,że on codziennie jesienią i zimą , wieczorkiem kieliszeczek tej nalewki i nie wie co to grypa i inne paskudztwa.My codziennie nie piliśmy po kieliszeczku,( bo by nie wystarczyło), ale i tak żadnego z nas nie dopadła grypa ani przeziębienie.Nie wiadomo , przypadek czy nalewka , ale lepiej wierzyć , że nalewka, będzie można się po delektować jesiennymi wieczorami :)))
Na razie zalałam jedna butelkę , reszta czeka na jutro, bo zbiór szyszek był przypadkowy podczas dzisiejszego spaceru, i okazało się , ze nie posiadam odpowiedniej ilości spirytusu w domu.Zdarza się :)

Przepis Pana leśniczego na nalewkę:
Solidną garść zielonych szyszek ( pan leśniczy ma dużą garść, więc moje dwie), zalać pół litrem alkoholu ( wódka pół na pół zmieszana ze spirytusem) odstawić w ciemne miejsce aż do września, od czasu do czasu wstrząsnąć  . We wrześniu zlać i dodać klika łyżek miodu , w zależności jak słodką chcemy nalewkę.Ja dodałam 5. Po dwóch tygodniach możemy się delektować  "szyszkówką" dla zdrowotności :))


A i jeszcze pokażę ile wyhaftowałam herbaciarki , idzie mi dość opornie ale się nie daję zaparłam się jak osioł, byle by mi starczyło tego uporu do finału.
Jako , że słoneczko ślicznie przygrzewa , wyległam na taras po haftować przy popołudniowej kawce:)
Pozdrawiam i uciekam do ogródka, bo szkoda każdej słonecznej chwili.

25 komentarzy:

  1. no prosze kolejna pychotka,obiecalam kiedys osbie i nadal to robie ze kupie drzewko z aroni i na obiecankach na razie koniec bo ani czasu na szukanie po ogrodnictwach a zadne nie trafilo mi sie przypadkowo ale nie o tym chcialam ;)w kazdym badz razie nici z aroni i z nalewek szyszkowych tez nie bo w niemczech nie sprzedaja spirytusu ot co :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niedzielna to możesz zrobić nalewkę na wódce, tak zrobiłam kiedyś malinową , nie miałam spirytusu , zalałam wódką, a pózniej zapomniałam, no wyszła pyszna wódeczka malinowa:))

    OdpowiedzUsuń
  3. ale jestem pod wrażeniem te nalewki...czy jeszcze zdarzę szyszki pozbierać? jak tak to w weekend pędem do lasu!!!pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Aga , spokojnie zdążysz, nie zapomnij tylko wziąć rękawiczek , bo strasznie żywica szyszkowa się klei do rąk.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też idę na szyszki do lasu, korci naleweczka. Jak jeszcze jest wytłumaczenie, że to dla zdrowia;-)))

    OdpowiedzUsuń
  6. No toś mi smaka narobiła! Trzeba będzie lecieć do lasu po szyszki :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Z haftem idziesz jak burza ! z wypiekami na twarzy czekam na dalszy ciąg ;)

    zastanawiam się, czy w "moim" lesie znajde dwie garście szyszek :D jeśli tylko mi się uda...to ja pędze jutro z moim psem po zbiory :)
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nalewka z szyszek brzmi bajkowo. Jaki to musi mieć zapach! I nie jest gorzka wcale???

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. O takiej nalewce jeszcze nie słyszałam ... a "brzmi" intrygująco.
    Haft rosnie jak na drożdżach :)
    Pozdrawiam Cie serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Basiu, Ata, lećcie po szyszki , bo naprawdę warto:)
    Magda , ja w zeszłym roku miałam tylko jedna garść i też nalewka była dobra:)
    Ori, leciutka nutka goryczki jest, ale miód ją przełamuje.

    OdpowiedzUsuń
  12. Penelopo dzięki, w tym samym czasie pisałyśmy :))

    OdpowiedzUsuń
  13. No zrobię jak nic , ale chyba wódką rozcieńczę, bo po tym spirycie, to ja padnę jak betka:))))
    Dzięki kochana za przepis, z pewnością wykorzystam:)Po pracy polecę po szyszki:))))

    OdpowiedzUsuń
  14. No to ja pedze do lasu wieczorkiem.Fajna ta Twoja nalewka!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. No no widze ze naleweczka juz sie robi.chyba jeszcze dam rade tez troszke zrobic w tym roku.Na razie walcze z syropem z czarnego bzu i z remontem lazienki.Oczywiscie haftujac w wolnych chwilach.caluski

    OdpowiedzUsuń
  16. Chyba też się skuszę na tą naleweczkę. Dzisiaj zrobiłam syropek z akacji

    OdpowiedzUsuń
  17. Szyszek juz narwałam.Dzisiaj robię nalewkę!
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  18. Kochaniutka ja nie widze z jakie drzewka mają być te szyszki, sosna ,swierk? Może się czepiam ale ja musze zrobić tą nalewke, chce aby smakowała i wyglądała tak jak u Ciebie

    OdpowiedzUsuń
  19. Takiej nalewki jeszcze nie robiłam, ale przepis brzmi zachęcająco:)

    http://www.po-domowemu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Aga , cieszę się , że Cię zachęciłam:)
    Gosiu szyszki sosnowe.
    Eda dzięki za odwiedziny:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Podpatrzylam u Ciebie naleweczke i juz wykonalam,teraz stoi i czeka na moment polaczenia z miodzikiem.
    Ja w zeszlym roku zrobilam sporo naleweczki aroniowej ktora bardzo polecam, pychotka.Z tej okazji posadzilam w ogrodku krzak aroni ... :))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. Moja mama często robi zdrowe nalewki. Jakieś dwa tygodnie temu skończyliśmy pić nalewkę cytrynową i cały czas zastanawiamy się nad kolejną. Chyba tym razem zwycięży nalewka czosnkowa - przepis z książki prof. Tombaka :)
    Może ktoś z Was już pił tą nalewkę?

    OdpowiedzUsuń
  23. O takiej nalewce nie słyszałam jeszcze. Muszę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  24. JESTEŚMY Z MĘŻEM FANAMI WSZELAKICH NALEWECZEK WŁASNEJ ROBOTY...JUŻ SOBIE KOPIUJĘ PRZEPIS....MUSZĘ ZROBIĆ!!!!MAM SOSNĘ W OGRODZIE,ALE NIE WIEM CZY BĘDZIE MIEĆ TYLE SZYSZEK....JAK NIE TO WYCIECZKA DO LASU W CZERWCU MUROWANA:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomocy
      moja naleweczka była piękna bursztynowa ale jakiś tydzień temu dołożyłam miód i wytrącił mi się jakiś mętny osad na wierzchu-czy mam jeszcze raz przefiltrować?
      Miodu dołożyłam i owszem,nie żałując(lubię słodziutkie).
      Ola

      Usuń